Dobrawaga
 

Zamiast diety... jogging!

Głosów: 0
poniedziałek, 04 lutego 2013


Spójrzmy prawdzie w oczy: mało kto lubi biegać. A jednak autorka kontrowersyjnej książki przekonuje, że jogging jest kluczem do zdrowia, szczęścia i nawet lepszego życia miłosnego.

Spójrzmy prawdzie w oczy: mało kto lubi biegać. A jednak autorka kontrowersyjnej książki przekonuje, że jogging jest kluczem do zdrowia, szczęścia i nawet lepszego życia miłosnego. Może więc czas porzucić modne diety i osiągnąć formę w tradycyjny, choć niełatwy sposób?

Boję się spotkania z Ruth Field. Przeczytałam jej książkę "Run Fat Bitch Run" i postąpiłam według kilku zawartych w niej instrukcji. Książka jest w sumie o bieganiu, ale jedna z pierwszych wskazówek mówi o staniu bez ruchu. Obudziwszy się rano, pisze Field, rozbierz się i znajdź duże lustro, z jasnym oświetleniem. Nie bierz prysznica, nie rób makijażu ani nie wciągaj brzucha. Po prostu patrz.

Patrzyłam. Gdyby można było oddzielić ten proces od emocji byłoby to interesujące ćwiczenie przygotowujące do reportażu o rzeczach nieprzyjemnych i normalnie ukrytych. Ale ponieważ oddzielić tego nie można, widok wałków i zwisów niezmiernie mnie przygnębił. Następnie, zanim włączyłam instynktowny mechanizm zaprzeczenia ("Nie jest tak źle; a pamiętasz jak fatalnie Kate Moss wyglądała na portrecie Luciana Freuda?") przeszłam do drugiej części ćwiczenia. – Ty tłusta krowo – powiedziałam głośno sama do siebie. I jeszcze raz, głośniej: – Ty tłusta krowo.

Poprzednie półwiecze polegało w dużej mierze na odchodzeniu od stawiania siebie do pionu na rzecz miłości do samego siebie. Nasi dziadowie byli twardzi, stoiccy i skromni, wychowani na owsiance i wartościach wiktoriańskich. My, urodzeni po roku 1960 jesteśmy bandą maminsynków. Mówi się nam, że nikt nas nie pokocha, jeśli my wcześniej nie pokochamy samych siebie. Mamy myśleć pozytywnie, podnosić poczucie własnej wartości.

Kiedy powiedziałam grupie znajomych o ćwiczeniu "Ty tłusta krowo", byli przerażeni. Uznali, że autorka musi być psychopatką. Cóż, wyobraźmy sobie "Run Fat Bitch Run" na półce w księgarni, w dziale poradników dla kobiet wypełnionym różowymi tytułami o tym, jak odkryć swój wewnętrzny kwiat czy tęczę, gdzie panie zaglądają w poszukiwaniu pocieszenia i poprawy humoru. Jeśli "Run Fat Bitch Run" kultywuje jakiś wewnętrzny głos, to jest to głos Doktor Charakter. A ona nie akceptuje idiotycznych diet, drogich kuracji odtruwających, karnetów na fitness ani wymówek.

Autorka mówi, że przede wszystkim trzeba wyjść z domu i zacząć biegać. Ale najwięcej pisze o trudnościach. Ponieważ, jak wszyscy wiemy, trudnością jest właśnie wyjście z domu i zaczęcie biegania. "Przestań chcieć, żeby wszystko było łatwe – grzmi Field. – Aby osiągnąć coś wartościowego potrzebny jest charakter. Będzie ciężko. Ale – i to kluczowe ale – nauczysz się tym cieszyć. Polubisz pokonywanie trudności".

Nie ukrywa, że pierwsze 10 minut każdego biegu jest piekłem. Prawda jest też taka, że możesz nigdy nie polubić biegania. Trudno, mówi Field. "Na pierwszy rzut oka jest to nudne, powtarzalne, trudne, wyczerpujące i pozbawione radości. Brzmi nieźle? Ha, mówiłam, że będzie ciężko". Ale kiedy już pokona się tę trudność, poprawi się każdy aspekt twojego życia: biegacze odnoszą więcej sukcesów, mają lepsze życie erotyczne, są bardziej wydajni, są lepszymi rodzicami, są szczuplejsi, szczęśliwsi, bardziej pewni siebie… Brzmi jak zapewnienia z innych poradników? Ale książka Field różni się w jednym punkcie: zachęca kobiety, by były dla siebie wymagające.

To kontrowersyjne i prowokacyjne twierdzenie. W końcu każde czasopismo dla pań radzi nam, żebyśmy nie stawiały sobie wygórowanych wymagań. Doktor Charakter nie jest też stereotypowo kobieca w tym sensie, że nie jest miła, troskliwa i nie akceptuje nas bezwarunkowo.

Spotykam się z Field w chłodny dzień, w stroju do biegania, trzęsąc się z zimna.

Ma 36 lat i raczej nie wygląda na kobietę, która rok temu wydała na świat parkę krzepkich bliźniaków. Kiedy wyznaję, że bałam się, jaką osobą się okaże, wybucha śmiechem.

Jak mówi, przyzwyczaiła się do tego. Jej wydawca był do tego stopnia przerażony spotkaniem z Doktor Charakter, że schował herbatniki i podał jej zamiast tego wodę i winogrona. Kiedy proszę ją o wyrozumiałość, jestem prawie rozczarowana, że godzi się na krótszą trasę. No i nie komentuje tego, że pod koniec nasza rozmowa ogranicza się tylko do ciężkich sapnięć z mojej strony. Ale to nie znaczy, że wcale nie jest taka, jak sugeruje to jej książka.

Jest w niej niewątpliwie stalowa twardość. Może nie widać tego przy spotkaniu twarzą w twarz, lecz ta cecha ujawnia się w druku. Sama przyznaje, że ta strona jej osobowości mogłaby przerazić wielu bliskich jej ludzi. Jest przerażająco ambitna. Raz rzuciła chłopaka, ponieważ pokonała go w tenisa ("Po porażce już mnie nie pociągał").

Kiedy Field robiła w Londynie aplikacje adwokacką, przybrała na wadze, ponieważ jadła podczas lunchu tyle co koledzy. Po pijaku założyła się, że przebiegnie maraton londyński, chociaż nigdy wcześniej nie uprawiała joggingu. I to ją nawróciło. Przyszło olśnienie: wystarczy, że kilka razy w tygodniu na serio pobiega, a już nigdy nie będzie musiała katować się dietami. W dodatku łatwiej zaczęła sobie radzić ze wszystkim innym w życiu.

Wkrótce udoskonaliła swój program eksperymentując na osobach z własnego otoczenia: mamie, siostrze, przyjaciołach. Doszła do wniosku, że wystarczy prawie codziennie pokonać trzymilową trasę marszem, a wkrótce będzie się w stanie ją przebiec. Zaś niedługo potem 45-minutowy bieg trzy razy w tygodniu wystarczy, by utrzymać optymalną wagę i formę. Wciąż za dużo sadła? Jedz mniej śmieci.

Ale wówczas zakochała się w innym adwokacie i szybko zaszła w bliźniaczą ciążę. Młodzi małżonkowie zafundowali sobie długi miesiąc miodowy we Francji, gdzie po raz pierwszy od dekady Field nie mogła biegać. Mąż, zmęczony jej naleganiami, żeby sam zaczął uprawiać jogging zasugerował, żeby napisała o tym książkę. Wtedy przelała swoje frustracje na papier. Dwa tygodnie przed porodem wysłała rękopis do agenta i nie myślała o tym więcej.

– Lubię słowo "charakter" – wyznaje. – Oddaliliśmy się od wszystkiego, co trudne, co stanowi wyzwanie. Ale w ten sposób nie można dojrzeć. Jeśli wszystko jest za łatwe, jak człowiek ma się przekonać, z czego jest zrobiony? Czasami dobrze jest popracować nad wewnętrzną siłą.

Tu jednak nadeszła katastrofa. Ambicje autorki, by zacząć biegać tuż po porodzie szybko upadły w konfrontacji z rzeczywistością w postaci wymogów opieki nad bliźniętami. Kiedy dowiedziała się, że wydawnictwo kupiło jej książkę, nie biegała już od półtora roku. Z Doktor Charakter zmieniła się w hipokrytkę, która nie żyje według własnych wskazówek. – Martwiło mnie to – wspomina. – Pomyślałam, że muszę być szczera i powiedzieć wydawcy, że od ciąży nie biegam. Ona na to: "O!". A ja: "Staram się, ale jest trudno. Czuję się jak oszustka".

I o tym też jest jej książka. Ostatnie rozdziały opisują, jak można upaść – na kanapę. Walka Field, by powrócić do formy jest ciężka, ale bardzo ludzka. I ona zna codzienne zmagania, jakie toczą ze sobą śmiertelnicy. Jej opowieść to trochę odwrócona historia miłosna. Kiedyś kochała bieganie, ale potem zakochała się w mężczyźnie i straciła formę. Niełatwo jej było zmusić się do powrotu na szczyt wiedząc, że nie ma magicznego włącznika motywacji. Musiała po prostu wziąć się w garść. Było nieprzyjemnie, ale było też warto.

Książka Field nie pobłaża kobietom. Nie krytykuje w zwykły sposób: "powiedziałaś coś nie tak, z twoją twarzą jest coś nie tak, a pośladki to już w ogóle…". Raczej w nowy – a może właśnie bardzo stary – sposób mówi nam: w życiu nie ma lekko.

Co mówi Doktor Charakter:

  • Możesz nigdy nie polubić biegania. Polubisz nie tyle jogging, lecz raczej to, co daje ci on w pozostałych dziedzinach życia. Przyjemnością płynącą z biegania jest świadomość, że pobiegłaś pomimo wszystkich wymówek, jakie mogłaś wymyślić.
  • Bieganie każdorazowo wymaga wysiłku. Ważne, żeby to zaakceptować, dzięki czemu uniknie się rozczarowania i spadku motywacji.
  • Istnieje związek pomiędzy brakiem motywacji do biegania, a ogólnym bałaganem w innych dziedzinach życia. To sekret każdego biegacza: jogging stanowi klucz do życiowego sukcesu. Czyli do życia tak, jak chcemy i cieszenia się nim.
  • Zwykłe przeziębienie nie jest wymówką, by zalec na sofie. Jeśli masz tylko katar, bieg cię nie zabije. A nawet może sprawić, że poczujesz się lepiej. Jednak zacznij łagodnie i bądź świadoma własnych ograniczeń.
  • Mechanizmy tworzenia wymówek są nam wrodzone i działają toksycznie. Zwalczaj je.
  • Jak w przypadku każdej poważnej aktywności fizycznej, pojawią się bóle i zakwasy. Doktor Charakter oczekuje, że przejdziesz do porządku dziennego nad tymi drobnymi dolegliwościami i nie będziesz bez ustanku jęczeć. Noś swój ból z dumą.
  • Przestań sobie wmawiać, że doskonale wyglądasz, kiedy tak nie jest. Odbierasz sobie w ten sposób paliwo konieczne do podjęcia zdecydowanych działań.
  • Doktor Charakter nie przepada za "biegaczami" ze specjalnymi butelkami na płyny, ze słomkami wystającymi z plecaczków i sprzętem elektronicznym przytwierdzonym do ramion. Ale o ile nie odciąga cię to od celu – chodzi o bieganie, na wypadek gdyby ktoś zapomniał – wszystko ujdzie. A przy okazji: podczas biegu na 6,5 km nie musisz pić, pod warunkiem, że twój organizm jest właściwie nawodniony przez cały dzień i wypijesz odpowiednio dużo wody potem.
  • To bieganie jest kluczem do utraty wagi, a nie jedzenie.
  • Ludzie, co z wami? Zamiast wody pochłaniacie gazowane napoje, hektolitry herbaty i kawy. Te napoje są nie tylko pełne zbędnych kalorii, ale odwadniają zamiast nawadniać, przez co odczuwacie pragnienie. Na miłość boską – pijcie więcej wody!
Źródło: The Times, Helen Rumbelow

Zobacz także

Facebook

Wybrane artykuły

Żywność masowego rażenia

Sprawa jest śmiertelnie poważna.W amerykańskim przemyśle spożywczym liczą się dwie rzeczy – pokarm i konsument. Pierwszy jest przetworzony, więc tani, a drugi gruby, więc łasy. Oto prawdziwa sztuka tuczuWedług danych rządu Stanów Zjednoczonych raczkujące dziś pokolenie Amerykanów będzie pierwszym od stulecia, które pożyje krócej od swoich rodziców. Powód: otyłość. Co&nb...

Utopieni w toksycznej zupie

Dostałem od przyjaciół artykuł, który ujawnia zagrożenia, które dotykają nas i naszych najbliższych. Jestem zdania, że najbardziej zabija nas niewiedza, dlatego że w bardzo prosty sposób możemy uniknąć wielu zagrożeń – jest tylko jeden warunek! Musimy wiedzieć co nam zagraża!Żadnego plastikowego produktu, na którym są następujące oznaczenia, nie pozwalajmy dzieciom dotykać ani brać do ust.Serdecz...

Hodowla zlecona

Ten sposób pozyskiwania zdrowej żywności wymaga znacznego zaangażowania i dużej odpowiedzialności osób zdecydowanych na zlecanie tego tupu usługi rolnikom.Zapewne już spotkaliście się z tematem hoteli dla koni. W takich miejscach zapewniana jest opieka dla zwierząt, przechowywanych i doglądanych za ustaloną opłatą. Osoby, które są niewątpliwie miłośnikami zwierzą, chcą posiadać własne zwierze, ale nie koniecznie pos...

Odżywianie a Twój wiek biologiczny

Jak dieta i styl życia mogą spowolnić proces starzeniaW naszej kulturze starszy wiek nieodłącznie kojarzy się z demencją, inwalidztwem i chorobą. Jednocześnie wszechobecny kult młodości panujący dzisiaj powoduje, że prasa, telewizja i znane osobistości promują coraz to nowsze cudowne specyfiki odmładzające, których skuteczność najczęściej pozostawia wiele do życzenia. Najnowsze badania medyczne dowodzą jednak, że najlepszym &bdqu...

Dobre zdrowie jest następstwem dobrego samopoczucia, a troska o oczyszczenie organizmu to najlepszy początek.

1-2-3-4
tylko tyle kroków
dzieli CIę od
zmiany swojego
stylu życia na
zdrowy i pełen
energii.
Run

Złe nawyki ograniczaj stopniowo.
Ważne jest nie to, ile jemy, ale jak wiele żywności zostanie strawione.

Wellness to nic innego jak troszczenie się o siebie i swoje życie. Aby być wellness trzeba dokonywać potrzebnych zmian i podtrzymywać do tego swoją motywację. Dlatego znajdź to, co Cię powstrzymuje od czucia się dobrze ze samym sobą. Nie omijaj tych przeszkód - pokonuj je!

..przecież chodzi tylko o to, żeby czuć się lepiej i cieszyć się lepszym wyglądem... Czy dotyczy to również Ciebie?
Dziś masz wiele możliwości, które mogą pomagać Tobie w osiąganiu przeróżnych celów, jeśli chodzi o Twój wygląd i samopoczucie.

Na rynku masz szereg produktów i usług, dzięki którym możesz być wellness:

  • suplementy diety,
  • zdrowa żywność,
  • usługi z zakresu aktywności fizycznej i rekreacji,
  • salony piękności, gabinety odnowy biologicznej, spa itp.
  • szeroko rozumiana profilaktyka zdrowotna itd.